17 maj 2012

Ludzie! Potrzebuję takiego autopilota, który w momencie, gdy na małym ekranie pojawi się Jan Tomaszewski, momentalnie będzie przełączał telewizor na inny kanał. No bo ile razy można słuchać tych samych, ksenofobicznych bredni o grających w naszej drużynie Niemcach i Francuzach, o tym, że to nie jest reprezentacja Polski, tylko Smudy i Laty, czy o kibicowaniu drużynie naszych zachodnich sąsiadów, w której grają prawdziwi Polacy, czyli Klose i Podolski?… Pewnie, że każdy ma prawo do własnego zdania, ale w takim razie ja też mam prawo do tego, by nie musieć wysłuchiwać tych wszystkich mądrości, wypowiadanych w telewizji przez tak zwanych „prawdziwych Polaków”. Tym bardziej, że jak mówi stare przysłowie – „Co za dużo, to i świnia nie zeżre”. Ale muszę przyznać, że w jednym to się z Tomaszewskim zgadzam. Otóż niedawno wyznał on, iż wstydzi się, że grał w reprezentacji Polski, w koszulce z białym orłem, która teraz jest profanowana. No cóż, ja też zaczynam się już wstydzić, że reprezentował on kiedyś mój kraj…

16 maj 2012

Mówią, że śmierć jest sprawiedliwa, bo zabiera wszystkich – biednych i bogatych, uczciwych i cwaniaczków, mądrych i głupich… Niby tak, tyle tylko, że jednych zabiera po stu latach, innych gdy liczą sobie zaledwie dwadzieścia wiosen, a jeszcze innych zaledwie po kilku miesiącach ich życia. Więc tak ma wyglądać sprawiedliwość?… Kiedy umiera człowiek, zawsze pojawiają się smutek i żal, ale kiedy umiera znakomity pisarz, ten żal jest jakby podwójny. Nic więc dziwnego, że od wczoraj jak bumerang powraca do mojej głowy wiadomość o śmierci Carlosa Fuentesa – meksykańskiego pisarza, eseisty, dramaturga i publicysty, współtwórcy boomu na literaturę iberoamerykańską. To między innymi dzięki jego książkom rozpoczęła się moja miłość do prozy iberoamerykańskiej, do powieści takich autorów, jak: Mario Vargas Llosa, Jose Donoso, Julio Cortazar czy Gabriel Garcia Marquez.
 A teraz, niczym krople deszczu po szybie, spływają w mojej głowie myśli, że Carlos Fuentes nie zasiądzie już nigdy przy swoim biurku, że nie napisze już kolejnej powieści…

15 maj 2012

Od dawna już nie chodzę do cyrku, a coraz rzadziej oglądam też kabarety, bo jak się napatrzę w telewizji na relacje z obrad sejmu czy na inne programy publicystyczne, w których występują przedstawiciele tzw. „klasy politycznej”, to mam wszystko w jednym – cyrk, kabaret, tragifarsę – istne Muppet Show, choć w dużo gorszym wydaniu. A teraz jeszcze – coś jakby na dokładkę – do stałego już grona populistów i wiecznych malkontentów, karmiących nas ciągle spiskowymi teoriami dziejów, próbują też dołączyć działacze z Solidarności, którzy nagle przypomnieli sobie, że trzeba by powalczyć o prawa pracowników i za punkt honoru postawili sobie to, iż nie dopuszczą do podwyższenia wieku emerytalnego. Tymczasem w wielu firmach ludzie pracują za głodowe pensje, inni zmuszani są do pracy na jakieś tam śmieciowe umowy, często także na czarno – bez odprowadzania składek emerytalnych i innych ubezpieczeń. A co w tej kwestii robią ci wielcy, waleczni związkowcy, którzy tak lekką ręką wydają mnóstwo pieniędzy na drukowanie drogich, nikomu niepotrzebnych plakatów, na organizowanie kosztownych pikiet w stolicy?… „Głowy zwiesili niemi”…

07 maj 2012

Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że miniony weekend przyniósł nam same porażki, bo elbląska drużyna Ryszarda Rynkowskiego nie wygrała drugiej edycji programu „Bitwa na głosy”, a polskie siatkarki nie zakwalifikowały się do Igrzysk Olimpijskich w Londynie. Ale czy aby na pewno?… Moim zdaniem, oba te zespoły pokazały wielką klasę, zaprezentowały się z jak najlepszej strony, a jeśli nawet zostały pokonane, to należy im się Gloria victis. Co do siatkarek, to i tak zrobiły więcej, niż się wszyscy spodziewali. A za to, że zabraknie ich na igrzyskach, powinni się raczej wstydzić ci, którzy gdzieś tam przy stolikach ustalali, w jaki sposób przeprowadzane będą kwalifikacje do tego najważniejszego na świecie sportowego wydarzenia. Jeśli zaś chodzi o drużynę Ryszarda Rynkowskiego, to dla mnie ci młodzi artyści od dawna już byli zwycięzcami. Przez ostatnie tygodnie swoimi wspaniałymi wykonaniami pięknych piosenek dostarczali nam wielu niesamowitych przeżyć i wzruszeń, a dla promocji miasta zrobili więcej, niż wszystkie departamenty i biura promocji Urzędu Miejskiego razem wzięte. Mam nadzieję, że władze Elbląga to docenią i nagrodzą wszystkich tak, jak na to zasługują. Przede wszystkim jednak mam nadzieję, że zorganizowany zostanie w Elblągu duży koncert, podczas którego tysiące elblążan będą mogły posłuchać na żywo wspaniałej drużyny Ryszarda Rynkowskiego.
 A tym, że kilkoma głosami widzów ktoś tam okazał się lepszy, nie ma się co przejmować, gdyż jak śpiewała grupa Monthy Pythona, a za nią Brygada RR – „Zawsze patrz na jasną stronę życia”.

30 kwi 2012

Na dzisiejsze popołudnie i wieczór zapowiadają burze, silne wiatry i deszcze. A ja już od samego rana tkwię w klimacie grozy, przygotowując się do 26-godzinnego Maratonu Artystycznego i tworzenia opowieści z gatunku horroru z przymrużeniem oka. Najpierw musiałem zgłębić tajemnice ostatnich dni żywota pięknej jak anioł Lucindy, a potem sam – niczym demiurg – próbowałem nakreślić dalsze koleje jej losów. No ale do maratonu jeszcze trochę czasu zostało. Na razie trzeba się wziąć do roboty, bo jutro Święto Pracy :)

24 kwi 2012

Mówią, że prawdziwa cnota krytyki się nie boi. Prawdziwa może i tak, ale okazuje się, że nie wszyscy lubią słuchać tego, co się naprawdę o nich myśli. Oto bowiem w ostatnim czasie napisałem trochę krytycznych uwag na temat różnych pomysłów i działań władz Elbląga – prezydentów, dyrektorów departamentów, urzędników i radnych – i… No i nie spodobało im się to, oj, nie spodobało… Na początek pogrozili mi więc paluszkiem, usuwając mnie po cichu z kapituły, przyznającej elbląskie nagrody kulturalne, do której trzy lata temu zaprosił mnie sam prezydent miasta. Co prawda nikt mnie o owym usunięciu dotychczas nie poinformował, ale skoro wręczenie nagród jest dzisiaj, więc ktoś je już musiał podzielić… No cóż, właściwie to mogłem się przecież tego spodziewać, albowiem „każdemu, kto złe słowo powie na władzę ludu elbląskiego, język, który owo słowo wypowiedział, utniemy”. Na szczęście aż taki strachliwy to ja znowu nie jestem. Na dodatek już dawno temu poeta pisał do wszystkich prezydentów, dyrektorów departamentów i innych: „Nie bądź bezpieczny, poeta (dziennikarz) pamięta. Możesz go zabić (zamknąć mu usta), narodzi się nowy – spisane będą czyny i rozmowy”…

20 kwi 2012

Przy wjeździe do Gdańska pojawiła się reklama Elbląga. Za 20 tysięcy złotych urzędnicy promują tam Elbląską Strefę Kibica, 100-lecie lotnictwa w Elblągu, Dni Elbląga i Elbląskie Święto Chleba. Szkoda tylko, że nie wspomniano o akcji „Elbląg za pół ceny”, która odbędzie się już w ten weekend. A przecież nawet przedszkolaki wiedzą, że tego typu akcje organizuje się głównie po to, by tańszymi cenami przyciągnąć do siebie turystów. No cóż, przedszkolaki może i wiedzą… Kiedy jednak czytam, jak urzędnicy chwalą się, że w ramach akcji „Elbląg za pół ceny” z 50-procentową zniżką będzie można zaktualizować oprogramowanie i naprawić sprzęt komputerowy, wynająć nianię na godzinę, czy zamówić danie na telefon, to mam wrażenie, że ta oferta nie jest jednak stworzona z myślą o turystach. To raczej akcja dla ubogich elblążan, coś na wzór promocji w hipermarketach… Za to oczyma wyobraźni widzę już, jak gdańszczanie, którzy w czasie Euro 2012 będą mieli u siebie piłkarzy i mecze, pędzą całymi tabunami do Elbląskiej Strefy Kibica…

19 kwi 2012

„Życie choć piękne tak kruche jest. Wystarczy jedna chwila, by zgasić je” – śpiewa zespół Golden Life. I rzeczywiście, czasem wystarczy chwila nieuwagi, jeden nierozważny krok – i nieszczęście gotowe. W najlepszym przypadku możemy skończyć na wózku inwalidzkim lub na zawsze przykuci do łóżka. Czasu, niestety, nie da się cofnąć, a życie mamy tylko jedno – przynajmniej w danym wcieleniu… Dlatego zawsze warto najpierw dwa razy pomyśleć, nim już po szkodzie wędrować po rozum do głowy. A przecież nie od dzisiaj wiadomo, że najlepiej jest spieszyć się powoli.
 By uniknąć tragedii, często wystarczy trochę wyobraźni i zdrowego rozsądku, a wcześniej oczywiście wiedzy. Dobrze więc się dzieje, że Elbląskie Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe rozpoczęło kampanię pn. „Nie skacz! Zwolnij! Będziesz żył”, adresowaną do dzieci i młodzieży. Bo jak mówi przysłowie – Czego się mały Jaś nauczy…

18 kwi 2012

Kiedy jedne nastolatki w jakimś opuszczonym przedszkolu katują swoją młodszą o dwa lata koleżankę, inne w tym czasie przywracają nam wiarę w drugiego człowieka, w to, że nie wszyscy gimnazjaliści i licealiści są zdemoralizowani i źli. To właśnie ci młodzi ludzie poprzez swą różnorodną aktywność upowszechniają dobro, z własnej woli pracują na rzecz swoich rówieśników, sąsiadów z osiedla czy szkoły, pomagają niepełnosprawnym, chorym, cierpiącym. A ich postawy są przeciwieństwem agresji i brutalizacji codziennego życia. To oni sprawiają, że takie słowa jak dobroć, bezinteresowna pomoc, oddanie, życzliwość, troska nie są tylko pustymi sloganami, ale kryją się za nimi konkretne wartości i treści. Mam tu oczywiście na myśli tegorocznych laureatów konkursu „Ośmiu Wspaniałych”, których poznaliśmy podczas wczorajszej gali w Młodzieżowym Domu Kultury w Elblągu. Zawsze podziwiałem i nadal podziwiam tych młodych ludzi, którzy dla swoich rówieśników mogą być wzorem do naśladowania.

17 kwi 2012

Siedzi baca przy domku, nagle zjawia się turysta i mówi:

- Baco, macie dzieci?

- Nie, nie mom.

- To mogę zostawić u was mój samochód? Bo jak go zostawię na parkingu, to przyjdą dzieci i mi go rozwalą, a szkoda.

- Dobrze, zostawcie koło sopecki!

Turysta wraca po 2 godzinach i widzi, jak dzieci skaczą po jego nowiutkim aucie, rysują lakier kamieniem i biją szyby.
 Turysta zdenerwowany idzie do bacy i mówi:

- Baco, mówiliście, że nie macie dzieci.

A baca na to:

- To nie są dzieci, to są skurwysyny.

Przepraszam za wulgaryzm, ale tak mi się jakoś ten smutny dowcip przypomniał, kiedy czytałem policyjną informację o trzech elbląskich czternastolatkach, które na terenie nieczynnego już przedszkola pobiły o dwa lata młodszą dziewczynkę. Jak mówią policjanci, były niezwykle agresywne, wulgarne, paliły papierosy i zaczepiały młodsze od siebie koleżanki. Z relacji świadków wynika, że szukały kogoś, z kim mogłyby się pobić. Wybrały 12-latkę tylko dlatego, że dziewczyna się ich nie bała. Najpierw zaczęły ciągnąć ją za włosy, później uderzać pięściami i kopać. Były na tyle wyrafinowane, że utworzyły tzw. kolejkę do bicia, a swojej ofierze kazały wybierać miejsca na ciele, gdzie ma być uderzona. Dawały jej do wyboru głowę i nerki.

Aż się w głowie nie mieści, jak czternastolatki mogą być tak zdemoralizowane i złe. Przecież to trzeba być zwyrodnialcem, żeby coś takiego zrobić… W takich przypadkach, choć z reguły jestem przeciwko przemocy, biciu i odpłacaniu pięknym za nadobne, najchętniej wcielałbym w życie biblijne i ludowe mądrości typu: „Oko za oko, ząb za ząb”, „Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie”, czy „Kto mieczem wojuje, od miecza ginie”. Dlatego też postawiłbym owe trzy zwyrodniałe nastolatki na jakimś placu, a każdy, kto by tamtędy przechodził, mógłby trzasnąć jedną, drugą, czy trzecią jakimś pasem w gołą dupę. A pasów powiesiłbym kilka, żeby – tak jak ich ofiara – mogły sobie wybrać, którym chcą dostać. Okrutne? Jak w takim razie nazwać to, co zrobiły trzy gimnazjalistki?… A przecież napisane jest: „Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe”…

Najbardziej godna pożałowania jest jednak w tym wszystkim postawa przechodniów, którzy słyszeli wołania dziewczynki o pomoc, ale odwracali głowy i udawali, że nie słyszą. Gdyby jakaś miłośniczka moherowych beretów krzyknęła: „Ludzie, ratunku! Naszą ukochaną telewizję chcą nam odebrać!”, to całymi tabunami ruszyliby z odsieczą, biegnąc na złamanie karku. Ale skoro to tylko trzy nastoletnie oprawczynie katowały swoją młodszą koleżankę, to nie ma co sobie głowy zawracać… Mam tylko nadzieję, że jak już owi miłosierni katolicy staną kiedyś przed Sądem Ostatecznym, to Bóg też odwróci głowę i będzie udawał, że ich nie widzi. Bo przecież napisane jest: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, mnieście uczynili”…

Blog JAROSŁAWA GRABARCZYKA, dziennikarza "Dziennika Elbląskiego"

Powered by WordPress
Designed by Edytor Sp z o.o.